Jest coś, o czym mówi się zdecydowanie za rzadko. Większość ludzi uważa, że odpoczynek jest decyzją.
„Po prostu
odłóż telefon."
„Po prostu
nic nie rób."
„Po prostu
zwolnij."
Problem w
tym, że organizm nie zawsze rozumie słowo „po prostu". Jeżeli przez
lata funkcjonował w napięciu, nauczył się jednego: ruch oznacza
bezpieczeństwo. Działanie oznacza bezpieczeństwo. Kontrola oznacza
bezpieczeństwo. Zajętość oznacza bezpieczeństwo. A zatrzymanie... zatrzymanie
oznacza niewiadomą.
Życie na adrenalinie potrafi stać się normą.
Nie
zauważasz tego od razu. To dzieje się powoli. Organizm coraz częściej korzysta
z adrenaliny i kortyzolu, żeby utrzymać tempo. W pewnym momencie zaczynasz
myśleć, że właśnie tak wygląda życie. Że wszyscy są zmęczeni. Że każdy działa
na ostatnich zasobach. Że to normalne. Aż pewnego dnia próbujesz odpocząć. I
okazuje się...że nie potrafisz. Nie dlatego, że nie masz czasu. Dlatego, że
kiedy nic się nie dzieje... w Tobie nadal dzieje się bardzo dużo.
W ciszy często słychać wszystko, przed czym
uciekaliśmy.
Nagle
pojawia się niepokój. Myśli. Napięcie w ciele. Poczucie winy. Wewnętrzny
przymus, żeby jednak zrobić jeszcze jedną rzecz. Jeszcze jeden mail. Jeszcze
jedno pranie. Jeszcze szybkie zakupy. Jeszcze tylko... I właśnie wtedy wiele
osób mówi: „Ja chyba nie umiem odpoczywać." A ja coraz częściej
myślę coś zupełnie innego. Może Twój układ nerwowy po prostu nie czuje się
jeszcze bezpiecznie w bezruchu.
Bo odpoczynek nie zaczyna się od leżenia.
Zaczyna się od regulacji. To słowo zrobiło w ostatnich
latach ogromną karierę. Ale regulacja nie oznacza wyciszenia za wszelką cenę. Nie
oznacza pozytywnego myślenia. Nie oznacza zmuszenia organizmu do relaksu. Oznacza
stopniowe pokazywanie mu: „Już nie musisz cały czas czuwać.". Dopiero
wtedy ciało zaczyna wierzyć, że może odpuścić.
Dlatego czasem weekend nie regeneruje.
Bo organizm
zabiera swoje napięcie wszędzie. Na urlop. Na kanapę. Do lasu. Na masaż. Możesz
zmienić miejsce. Ale jeśli układ nerwowy nadal działa w trybie przetrwania... odpoczynek
pozostaje tylko zmianą otoczenia. Nie zmianą stanu.
I właśnie dlatego nie pytam ludzi: „Ile
odpoczywasz?" Pytam: „Czy Twój organizm w ogóle wie, że
odpoczywa?" Bo to są dwie zupełnie różne rzeczy. Można przespać osiem
godzin. Można wyjechać na tydzień. Można mieć wolny weekend. A mimo to przez
cały czas pozostawać w gotowości.
Myślę, że prawdziwy odpoczynek zaczyna się dużo
wcześniej.
Komentarze
Prześlij komentarz